Dzisiaj z łatwością rzucamy kamieniami. Bliźniego swego z pewnością nie traktujemy tak, jak byśmy chcieli by nas traktowano. O podstawach moralności katolickiej zapominają notorycznie ci, którzy głoszą, że kierują się jej zasadami na co dzień i jawią się nam jako jej obrońcy.
Rodzą się więc w głowach pytania: Czy to wypada katolikom, obrońcom wiary piętnować inne, niezrozumiałe zachowania pewnych jednostek, homoseksualistów, zwolenników gender, i innych odmieńców. Czy to po katolicku odmawiać im miejsca w przestrzeni publicznej i ich dyskryminować? Czy to jest własnie ta miłość bliźniego? Czy to jest własnie to traktowanie drugiego człowieka z miłością, tak jakbyśmy sami chcieli być traktowani? Sami chcemy być ludźmi wolnymi, a odmawiamy prawa do wolności innym. To nie po katolicku.
Nurt gender z kolei idealnie wpisuje się w katolicką moralność. Gdyby na nie powiedziano w telewizji, że Kościół Katolicki uważa gender za jakąs zbrodnię, to pomyślelibyśmy, że to na nowo odkryta miłość bliźniego. Przecież to gender głosi prawa do wolności i równości wszystkich odmieńców i innych dziwaków, w myśl katolickich zasad: miłości bliźniego i miłowania swoich nieprzyjaciół.
Z jaką kuriozalną sytuacją mamy tu do czynienia. Katoliccy wojownicy sprzeniewierzyli się zasadom swojej moralności i piętnują, wytykają palcami błędy i przewinienia innych, nie widząc belki w swoim własnym oku. Ci sami, których często oskarża się o pedofilię i nadużycia finansowe, krytykują tych, którzy mając na względzie miłość bliźniego i domagają się traktowania wszystkich, bez wyjątku, z szacunkiem i miłością.
Podsumowując: Zwolennicy gender są bardziej katoliccy niż ich katoliccy oponenci. Lepiej wcielają w życie idee katolickiej miłości (chociaż mówią, że nie chcą mieć za wiele wspólnego z czymkolwiek co katolickie), niż ci którzy tak wiele o niej mówią... lecz nie robią nic więcej poza mówieniem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz