O mnie

Moje zdjęcie
jestem trudnym człowiekiem... ale pocieszam się faktem, że to Bóg mnie stworzył. Obserwator świata i jego analityk. Obserwuję i próbuję zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. W większości przypadków pewnie mi się to nie uda, ale sama próba jest czymś wzniosłym. To tutaj zapisuję moje przemyślenia.

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

o bieganiu

Natchnieniem do stworzenia tego wpisu był artykuł pewnego Jegomościa z Rzeczpospolitej, w którym to opisuje, jakie to bieganie jest straszne i jakie przez to są okrutne korki w miastach. Po prostu aż serce żal ściska. To link do artykułu. 
http://www.rp.pl/artykul/61991,1099644-Zdort--Biegactwo-i-inne-religie.html?p=1
A poniżej mój komentarz do tego felietonu.

Szanowny Panie!
Sądząc po pańskiej ocenie zjawiska biegania, sądzę, że zapewne nie przeczyta Pan tego komentarza jednak czuję nieodpartą chęć wyrażenia mojej dezaprobaty. Śmiałem się w głos, kiedy czytałem Pana wyznanie o tym, że nie biega... Wyobraziłem sobie wtedy właśnie Jegomościa z piwkiem w ręku, przed komputerkiem w dresiku, dziurawymi skarpetami, klapeczkach i wiszącym prawie po kolana brzuchem (waga ok. 110 kg). Oczywiście ten Jegomość jest bardzo mądry, oczytany, bo wieczorem popijając piwko i zapewne przegryzając paluszkami bądź chipsami, no może ewentualnie kabanosy czyta mądre artykuły podrzucone przez znajomych na faceboku bądź na onecie, jednocześnie ma także o sobie dość wysokie mniemanie, bo jest mądry i zapewne imponuje koleżankom swą inteligencją. Otóż nie, wielki brzuch nie jest sexy, jest po prostu najzwyczajniej obleśny. W społeczeństwie, gdzie problem z nadwagą jest coraz częstszy, gdzie w zdecydowanej większości nie uprawia się jakichkolwiek sportów, Pan krytykuje tą najłatwiejszą, najtańszą formę aktywności. To jest po prostu niesmaczne i obrzydliwe. Zapewniam Pana, że nie wszyscy biegacze używają najdroższego sprzętu. Wystarczą buty z marketu za 49 zł i darmowa appka na smartfona by zacząć biegać i choć odrobinkę żyć zdrowo. Wiedziałby Pan o tym, gdyby wysiadł z samochodu i spojrzał na biegaczy, zamiast narzekać w samochodzie stojąc w korku. Co do organizowania takich imprez w mieście to jestem ciekaw w jakim lesie, na jakich ścieżkach, zmieściłby Pan tyle tysięcy osób oraz zapewnił tak wysoką frekwencję. Po drugie, w laskach, na krzywych ścieżkach, poza miastem z łatwością można skręcić kostkę (ale o tym mógł Pan nie wiedzieć, bo nie ma pojęcia o bieganiu), wtedy na pewno narzekałby Pan na koszty pierwszej pomocy. Ponadto, domyślam się, że gdy organizowane są procesje na Boże Ciało, spotkania pod krzyżem, czy marsze w rocznicę rozbicia tupolewa, zapewne nie ma Pan pretensji o zamykanie ulic. Biegacze również mają prawo do przestrzeni miejskiej tak samo jak ksiądz proboszcz maszerujący po ulicach z wiernymi. W Poznaniu korki były małe, a biegło około 7 tysięcy uczestników. Być może coś słabo z logistyką w stolicy. Nie wiem. Ogólnie proszę Pana - Żenada. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz