O mnie

Moje zdjęcie
jestem trudnym człowiekiem... ale pocieszam się faktem, że to Bóg mnie stworzył. Obserwator świata i jego analityk. Obserwuję i próbuję zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. W większości przypadków pewnie mi się to nie uda, ale sama próba jest czymś wzniosłym. To tutaj zapisuję moje przemyślenia.

środa, 9 kwietnia 2014

o miłości katolickiej

Zacznijmy od małej powtórki z katechizmu, by przypomnieć najważniejsze zasady moralności katolickiej, o której często zapominamy. Jest w Ewangelii taki fragment, gdzie Jezus zapytany przez arcykapłanów, o to które przykazanie jest najważniejsze powiedział: "Będziesz miłował Pana Boga swego, ze wszystkich sił swoich, z całego serca i z całej duszy. A bliźniego swego [miłował] jak siebie samego." W innym miejscu powiedział także: "Widzisz o oku bliźniego drzazgę i chcesz ją usunąć a belki w swoim oku nie widzisz?" To znaczy, najpierw się ogarnij człowieku i bądź dobry a później poprawiaj innych. Podczas próby ukamienowania nierządnicy powiedział, do zebranych: "Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień." Nikt nie rzucił. 
Dzisiaj z łatwością rzucamy kamieniami. Bliźniego swego z pewnością nie traktujemy tak, jak byśmy chcieli by nas traktowano. O podstawach moralności katolickiej zapominają notorycznie ci, którzy głoszą, że kierują się jej zasadami na co dzień i jawią się nam jako jej obrońcy. 
Rodzą się więc w głowach pytania: Czy to wypada katolikom, obrońcom wiary piętnować inne, niezrozumiałe zachowania pewnych jednostek, homoseksualistów, zwolenników gender, i innych odmieńców. Czy to po katolicku odmawiać im miejsca w przestrzeni publicznej i ich dyskryminować? Czy to jest własnie ta miłość bliźniego? Czy to jest własnie to traktowanie drugiego człowieka z miłością, tak jakbyśmy sami chcieli być traktowani? Sami chcemy być ludźmi wolnymi, a odmawiamy prawa do wolności innym. To nie po katolicku. 
Nurt gender z kolei idealnie wpisuje się w katolicką moralność. Gdyby na nie powiedziano w telewizji, że Kościół Katolicki uważa gender za jakąs zbrodnię, to pomyślelibyśmy, że to na nowo odkryta miłość bliźniego. Przecież to gender głosi prawa do wolności i równości wszystkich odmieńców i innych dziwaków, w myśl katolickich zasad: miłości bliźniego i miłowania swoich nieprzyjaciół. 
Z jaką kuriozalną sytuacją mamy tu do czynienia. Katoliccy wojownicy sprzeniewierzyli się zasadom swojej moralności i piętnują, wytykają palcami błędy i przewinienia innych, nie widząc belki w swoim własnym oku. Ci sami, których często oskarża się o pedofilię i nadużycia finansowe, krytykują tych, którzy mając na względzie miłość bliźniego i domagają się traktowania wszystkich, bez wyjątku, z szacunkiem i miłością. 
Podsumowując: Zwolennicy gender są bardziej katoliccy niż ich katoliccy oponenci. Lepiej wcielają w życie idee katolickiej miłości (chociaż mówią, że nie chcą mieć za wiele wspólnego z czymkolwiek co katolickie), niż ci którzy tak wiele o niej mówią... lecz nie robią nic więcej poza mówieniem. 

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

o bieganiu

Natchnieniem do stworzenia tego wpisu był artykuł pewnego Jegomościa z Rzeczpospolitej, w którym to opisuje, jakie to bieganie jest straszne i jakie przez to są okrutne korki w miastach. Po prostu aż serce żal ściska. To link do artykułu. 
http://www.rp.pl/artykul/61991,1099644-Zdort--Biegactwo-i-inne-religie.html?p=1
A poniżej mój komentarz do tego felietonu.

Szanowny Panie!
Sądząc po pańskiej ocenie zjawiska biegania, sądzę, że zapewne nie przeczyta Pan tego komentarza jednak czuję nieodpartą chęć wyrażenia mojej dezaprobaty. Śmiałem się w głos, kiedy czytałem Pana wyznanie o tym, że nie biega... Wyobraziłem sobie wtedy właśnie Jegomościa z piwkiem w ręku, przed komputerkiem w dresiku, dziurawymi skarpetami, klapeczkach i wiszącym prawie po kolana brzuchem (waga ok. 110 kg). Oczywiście ten Jegomość jest bardzo mądry, oczytany, bo wieczorem popijając piwko i zapewne przegryzając paluszkami bądź chipsami, no może ewentualnie kabanosy czyta mądre artykuły podrzucone przez znajomych na faceboku bądź na onecie, jednocześnie ma także o sobie dość wysokie mniemanie, bo jest mądry i zapewne imponuje koleżankom swą inteligencją. Otóż nie, wielki brzuch nie jest sexy, jest po prostu najzwyczajniej obleśny. W społeczeństwie, gdzie problem z nadwagą jest coraz częstszy, gdzie w zdecydowanej większości nie uprawia się jakichkolwiek sportów, Pan krytykuje tą najłatwiejszą, najtańszą formę aktywności. To jest po prostu niesmaczne i obrzydliwe. Zapewniam Pana, że nie wszyscy biegacze używają najdroższego sprzętu. Wystarczą buty z marketu za 49 zł i darmowa appka na smartfona by zacząć biegać i choć odrobinkę żyć zdrowo. Wiedziałby Pan o tym, gdyby wysiadł z samochodu i spojrzał na biegaczy, zamiast narzekać w samochodzie stojąc w korku. Co do organizowania takich imprez w mieście to jestem ciekaw w jakim lesie, na jakich ścieżkach, zmieściłby Pan tyle tysięcy osób oraz zapewnił tak wysoką frekwencję. Po drugie, w laskach, na krzywych ścieżkach, poza miastem z łatwością można skręcić kostkę (ale o tym mógł Pan nie wiedzieć, bo nie ma pojęcia o bieganiu), wtedy na pewno narzekałby Pan na koszty pierwszej pomocy. Ponadto, domyślam się, że gdy organizowane są procesje na Boże Ciało, spotkania pod krzyżem, czy marsze w rocznicę rozbicia tupolewa, zapewne nie ma Pan pretensji o zamykanie ulic. Biegacze również mają prawo do przestrzeni miejskiej tak samo jak ksiądz proboszcz maszerujący po ulicach z wiernymi. W Poznaniu korki były małe, a biegło około 7 tysięcy uczestników. Być może coś słabo z logistyką w stolicy. Nie wiem. Ogólnie proszę Pana - Żenada. 

sobota, 5 kwietnia 2014

gender

Temat gender był swego czasu niezwykle nośnym tematem w mediach. Niemal codziennie mogliśmy słyszeć o tym w telewizji. Dzisiaj wydaje się być już troszkę zapomniany ale nadal jest bardzo interesujący. Definiując to pojęcie uderza nas w pewien sposób ubóstwo języka polskiego. W języku polskim funkcjonuje słowo płeć, które ma bogatą semantykę lecz musi być niestety uzupełnione pewnymi określeniami. Stąd funkcjonują w języku polskim określenia płeć biologiczna oraz płeć kulturowa. Język angielski nie ma takich problemów. Płeć biologiczną nazywa "sex" a płeć kulturową "gender". To właśnie najprostsza definicja gender - płeć kulturowa. Nad płcią biologiczną nie ma co się zastanawiać Jest mężczyzna i jest kobieta, z określonymi cechami fizycznymi, typowymi tylko i wyłącznie dla każdego z nich. Owszem zdarzają się wyjątki. Nie tak dawno słyszeliśmy o złotej medalistce olimpijskiej, chyba z RPA, która jak się okazało urodziła się z męskimi i żeńskimi narządami płciowymi. Obojnaki się zdarzają także. Natura lubi płatać figle. Podobnym przykładem mogą być hermafrodyci. Tu zwraca się bardziej uwagę nie na narządy płciowe, lecz o rysy twarzy, budowę ciała, zachowanie. Jeszcze nie tak dawno, w XIX stuleciu można było ich spotkać w odległych od nas zakątkach ziemi, na Oceanie Indyjskim, byli integralną częścią danego społeczeństwa. Innym ciekawym przykładem jest przykład kastratów. W historii antycznej był to zabieg dość popularny. W imię wyższych idei rezygnowano z namiętności, pożądania, seksualności czego znakiem zewnętrznym było właśnie usunięcie organów rozrodczych. Był to symbol odrzucenia ludzkiej cielesności i znak oddania się temu co duchowe. Kapłani antycznej bogini Kybele, zwanej Wielką Matką, która może uchodzić za pierwowzór chrześcijańskiej Matki Boskiej, byli właśnie kastratami. Swoją drogą interesujące było by co na ten temat myślą współcześni duchowni. Czy byliby w stanie zrezygnować ze swojej cielesności? Czy pozwolili by sobie uciąć jaja, w imię wyższej idei. Wydaje mi się, że nie. Nie mogli by wtedy molestować dzieci. W obecnej sytuacji Kościoła jest to pewne rozwiązanie, jednak chyba zbyt drastyczne. Kastrowano także dla celów społeczno - politycznych. Był to zabieg dość popularny wśród wyzwolonych niewolników. Niewolnika, który został wyzwolony często kastrowano, dlatego by nie miał potomstwa, by wolność dotyczyła jedynie jego, nie jego dzieci. Płeć kulturowa jest o wiele bardziej skomplikowana i bogatsza, ponieważ kultura, w której żyjemy jest niezwykle bogata i urozmaicona. To nasz dorobek cywilizacyjny. Gender jest właśnie nauką, nie idealogią, która bada w sposób naukowy recepcję, sposób funkcjonowania płci w kulturze właśnie. Zauważa, że istnieją osoby, którym płeć biologiczna przeszkadza, nie odpowiada. Czują się źle w swoim biologicznym ciele, psychicznie są zupełnie kimś innym niż mogło by na to wskazywać ciało. Ci właśnie transseksualiści są jawnie dyskryminowani i wytykani palcami jako ktoś inny, często gorszy. Odbiera się im prawo do wolności i równości. Ta właśnie nauka zauważa, że kultura narzuca kobiecie i mężczyźnie odpowiednie zachowania. To kobieta powinna siedzieć w domu i opiekować się dziećmi, prać, sprzątać i zmywać naczynia. Facet powinien zapierdalać i przynosić do domu pieniądze, a po pracy mieć uszykowany obiad. Taką rolę narzuca kobiecie i mężczyźnie kultura. Wyłamanie z tego schematu jest często piętnowane i nie zrozumiałe. Gdzie wolność i równość w tym przypadku? Kobieta nie może spełniać się zawodowo? Facet nie może sprzątać?. Owszem, to facet jest fizycznie silniejszy i on powinien ciężko pracować w kopalni czy na budowie a nie kobieta. Zgadzam się. Tu dochodzimy do sedna problemu. Kobieta i mężczyzna powinien mieć wybór, w imię równości i wolności. Jeśli chce to oczywiście facet może prać i sprzątać a kobieta zapierdalać na budowie - jeśli chce. Kulturowe przyzwyczajenia nie mogą w tym przeszkadzać, nawet więcej kulturowe przyzwyczajenia czy schematy nie mogą prowadzić do prawnej dyskryminacji takich zachowań. Jeśli facet chce nosić sukienkę, to niech nosi. Gender to właśnie prawo wyboru, to wolność i równość. Nikt nie zmusza chłopców do przebierania się za dziewczynki ani na odwrót. Gender pokazuje jedynie jakie zachowania narzuca nam kultura, w której żyjemy, ale to jest tylko nam narzucone przez większość, jeśli się z tym nie zgadzasz, czujesz inaczej to rób co chcesz, jak chcesz, po swojemu i pamiętaj że i tak jesteś piękny, wyjątkowy i równy a nie gorszy.