O mnie

Moje zdjęcie
jestem trudnym człowiekiem... ale pocieszam się faktem, że to Bóg mnie stworzył. Obserwator świata i jego analityk. Obserwuję i próbuję zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. W większości przypadków pewnie mi się to nie uda, ale sama próba jest czymś wzniosłym. To tutaj zapisuję moje przemyślenia.

piątek, 11 września 2015

"Hannibal ante portas"

Od kilku dni zalewani jesteśmy informacjami o uchodźcach. Słychać głównie dwa głosy, które najkrócej można zdefiniować jako zwolenników przyjęcia uchodźców i ich przeciwników. Przysłuchując się zarówno jednym jak i drugim, zaciekawiło mnie kilka teorii, które pozwoliły mi na określenie mojego punktu widzenia.

Indywidualizm europejski a islamski kolektywizm.
Niewątpliwie jedną z cech, które definiują ludzi z kręgów kultury zachodnioeuropejskiej jest jej silny indywidualizm. Dla nas Europejczyków to jednostka jest najważniejsza. Ukształtowała nas Deklaracja praw człowieka i obywatela. W podobnym duchu rozbrzmiewa staropolskie prawo nietykalności osobistej czy majątkowej bez wyroku sądu czy oświeceniowe hasło wolności człowieka, Krótko mówiąc człowiek, ten jeden konkretny, jest najważniejszy.
W Japonii z kolei ideą nadrzędną jest dobro wspólnoty, całego narodu. Liczy się przede wszystkim kolektyw, zespół, to co razem tworzymy. Razem oznacza cały naród, wszystkich Japończyków.
Kulturę islamską również definiuje kolektywizm, lecz o mniejszym zasięgu. Dla muzułmanina najważniejsza jest wspólnota "namiotowa", w obrębie szeroko pojętej rodziny. Więźi z bratem siostrą, kuzynami są bardzo mocne.
Z tego względu marzenia o asymilacji uchodźców pozostaną zawsze marzeniami. Muzułmanina nie interesuje dobro całego narodu, kraju w którym mieszka. Dla nich najważniejszy jest własny namiot.

On - uchodźca
W medialnej dyskusji często był poruszany wątek zdecydowanej, bo ok. 76 %  mężczyzn wśród uchodźców. Zaskakujące. Wydawałoby się, że to kobiety i dzieci uciekają przed wojną, bo mężczyzna potrafi się obronić a kobieta, dzieci, starsi - nie. Ten początkowo zaskakujący fakt okaże się być bardziej zrozumiały gdy uświadomimy sobie, że ten uchodźca, zanim wyruszył w podróż po lepsze jutro, zostawił w ogarniętym wojną kraju swoją rodzinę, żony, dzieci pod opieką brata czy równie bliskiego kuzyna. Wyrusza pierwszy, niczym starożytny grecki kolonizator, niczym kolumb, wyrusza w drogę. Nie zapomina o swojej rodzinie, gdy ustabilizuje się w nowym otoczeniu, przygotuje miejsce dla bliskich, sprowadzi ich. Przywoła do nowego kraju swoją rodzinę, braci, kuzynów i ich rodziny.
Dlaczego Europa, konkretnie Niemcy, Francja, Wielka Brytania? Bo tam już wcześniej był brat czy kuzyn. Tam jest już ktoś z jego namiotu. To co na pierwszy rzut oka wydawałoby się niebezpieczne, okazuje się że nie jest takie straszne.

A może jednak imigrant?
Można powiedzieć, że jeżeli nie potrafimy czegoś nazwać to mamy z tym jakiś problem. Podobnie jest z naszymi muzułmańskimi przybyszami. Uchodźcę można najkrócej zdefiniować jako człowieka, który motywowany chęcią przeżycia i bezpieczeństwa ucieka, uchodzi z własnego kraju. Motywacją jest dla niego życie, chęć jego zachowania, Imigrantem można być politycznym bądź zarobkowym. W tym przypadku motywacją jest chęć lepszego życia, bardziej wygodnego, bardziej bezpiecznego, bardziej przyjemnego. Pukający a może bardziej "wchodzący z buta" do serca Europy muzułmanie są wyjątkowym zjawiskiem. Czy można nazwać uchodźcą kogoś, kto ucieka z ogarniętego wojną kraju ale tylko do Nimiec, Francji lub Wielkiej Brytanii, bo tam jest wygodnie i żyje się na wysokim poziomie. Chyba nie.

#OniJeszczeNieWiedza
Niejako przy okazji niewątpliwie poważnej dyskusji o uchodźcach, nie mogło zabraknąć miejsca na odrobinę humoru. #OniJeszczeNieWiedza, że w Polsce w niedzielę jemy schabowe. Z uśmiechem sam czytam te wpisy. Czasami przychodzi jednak chwila zastanowienia. Uświadomienia, że najgorszym jest, że w tych wszystkich dylematach: przyjąć ich czy nie, pomóc czy może zostawić samym sobą, ucieka nam gdzieś kolejna, związana z europejskością cecha jaką jest humanitarność. Zapominamy o tym, że ci ludzie, nie ważne z jakich motywacji cierpią, są traktowani nie ludzko. Przecież, to my Europejczycy, ukształtowani m. in. na gruncie chrześcijańskiej miłości głosimy całemu światu, że człowiek jest wolny, ma prawo czuć się bezpieczny. Podkładanie nogi ojcu uciekającemu z dzieckiem na rękach zawsze powinno być bez zastanowienia piętnowane i uznane za czyn zły, nieetyczny i obrzydliwy moralnie. Jestem przekonany, że widząc zmęczonych, poobijanych muzułmańskich imigrantów, nasze współczucie nie było wielkie. Zapomnieliśmy już o tym? Może czas przedefiniować Europę na nowo?

Co robić?
Uratować, nakarmić, wyleczyć i... odesłać skąd przybyli. Witamy w Europie. Witamy jedynie wtedy gdy szanujesz nasze podstawowe prawa i wartości. Jeśli tak, to nie ważne z jakiego kraju pochodzisz, czy z Algierii, Iranu, Syrii czy Turcji - jesteś Europejczykiem.